Fuerteventura: Wietrzna i romantyczna sesja narzeczeńska Marysi i Johannesa
Sesja narzeczeńska
Zagraniczna sesja zdjęciowa
Fuerteventura
Wyspy Kanaryjskie
Fuerteventura: Ocean, wiatr i miłość. Sesja narzeczeńska Marysi i Johannesa na Wyspach Kanaryjskich
Zanim Marysia i Johannes powiedzieli sobie tak w eleganckich wnętrzach Gościńca pod Różą (pamiętacie ich [link: spektakularny ślub w Chrząszczycach]?), nasza wspólna fotograficzna przygoda zaczęła się tysiące kilometrów stąd. Zabrali mnie w miejsce, które kochają – na dziką, wietrzną i absolutnie magiczną Fuerteventurę.
Uwielbiam realizować sesje zagraniczne bo to niesamowita okazja, by poznać Was bliżej w luźnej, wakacyjnej atmosferze. Fuerteventura, ze swoim księżycowym krajobrazem, surową naturą i niekończącymi się plażami, okazała się idealnym tłem dla ich historii. Zapraszam Was na podróż przez wydmy, klify i dzikie plaże oceanu!

Cofete
Legenda Fuerteventury: Magiczna i surowa Plaża Cofete
Nasz pierwszy przystanek to miejsce kultowe – Plaża Cofete. Droga do niej prowadzi przez szutrowe, kręte ścieżki pośród gór, ale widok, który ukazuje się na końcu, zapiera dech w piersiach. To kilometry dzikiej plaży, gdzie potężne fale Atlantyku uderzają o brzeg, a nad wszystkim górują surowe szczyty pasma Jandia.
Cofete to nie jest miejsce na spokojne opalanie; to miejsce na przygodę. Wiatr tarmosił włosy, słona bryza osiadała na skórze, a Marysia i Johannes… po prostu byli sobą. Wpatrzeni w siebie, boso na piasku, otoczeni potęgą natury. To właśnie tam łapaliśmy kadry pełne dzikiej romantyczności i autentycznych emocji, bez cienia pozowania.
Zachód słońca na końcu świata: Klify w El Cotillo
Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, przenieśliśmy się na północno-zachodni kraniec wyspy, do uroczego El Cotillo. To miejsce słynie z czarnych, wulkanicznych klifów, o które rozbijają się fale, oraz kameralnych lagun.
Wykorzystaliśmy „złotą godzinę” (golden hour), by stworzyć portrety pełne ciepła i intymności. Światło na Fuerteventurze o zachodzie jest niesamowite – miękkie, otulające i bardzo pochlebne. Marysia i Johannes, tuląc się do siebie na krawędzi klifu, na tle zachodzącego nad oceanem słońca…
Pustynny sen: Wydmy Corralejo o poranku
Ostatniego dnia wstaliśmy przed świtem, by złapać pierwsze promienie słońca na Wydmach Corralejo (Dunas de Corralejo). Ten ogromny obszar ruchomych piasków, tuż obok turkusowych wód oceanu, wygląda jak przeniesiony prosto z Sahary.
Wschodzące słońce malowało na piasku długie cienie, a my mieliśmy tę pustynną przestrzeń tylko dla siebie. Marysia i Johannes biegali po wydmach, śmiali się i po prostu cieszyli chwilą. To była idealna końcówka naszej kanaryjskiej przygody – pełna luzu, słońca i radości.



SESJA NA FUERTEVENTURZE
Dlaczego warto zdecydować się na zagraniczną sesję narzeczeńską?
Sesja Marysi i Johanna na Fuerteventurze to idealny dowód na to, dlaczego tak bardzo polecam Wam sesje zagraniczne.
- Bezstresowa rozgrzewka przed ślubem: To najlepszy sposób, by przywyknąć do obiektywu w luźnej atmosferze. Dzięki temu w dniu ślubu czujecie się już całkowicie swobodnie (co było widać na ich weselu!).
- Niezapomniana przygoda: Łączycie urlop z przepiękną pamiątką. To czas tylko dla Was, pełen nowych doświadczeń.
- Unikalne kadry: Wasze zdjęcia będą inne niż wszystkie. Surowa natura Wysp Kanaryjskich, toskańskie wzgórza czy uliczki włoskich miasteczek tworzą tło, którego nie znajdziecie w Polsce.
Planujecie swoją miłosną przygodę? Niezależnie od tego, czy marzy Wam się sesja narzeczeńska na Fuerteventurze, ślub w Toskanii, czy ucieczka (elopement) do Szkocji – jestem gotów spakować aparat i wyruszyć z Wami!






























































